Black Oak Brewing, czyli Kraft prosto z Kanady

Kanada pachnąca chmielem

Informacje o tym, że w jakimś państwie warzy się piwo rzemieślnicze, już dawno mnie nie zaskakują. Piwna rewolucja zatacza, coraz szersze kręgi, a idea kraft dotarła już chyba niemal wszędzie.

O piwach z Kanady jednak, nie słyszałem zbyt wiele. Wiedziałem, że w tak dużym kraju na pewno warzy się rzemieślniczo, tym bardziej, że kolebką piwnej rewolucji są sąsiednie USA.

Teraz mam okazję przyjrzeć się tamtejszym wyrobom za sprawą mojego dobrego kumpla. Ihor Wasylik to kumpel z za baru z poprzedniej pracy, który teraz z powodzeniem realizuje się dalej w Ministerstwie Browaru w Poznaniu. W zeszłym roku wyjechał do Kanady, trochę popracować, trochę poznać kraj. Gdy wrócił przywiózł ze sobą sporo piwnych wrażeń i kilka prezentów. Okazuje się, że Kanada, mocno „zaraziła się” rewolucją z za południowej granicy. Według oficjalnych danych działa tam, już blisko 500 craft breweries, co daje Kandzie szóste miejsce na świecie, pod względem ilości browarów rzemieślniczych.

Kanada dorobiła się również, kilku „własnych stylów piwa” mianowicie, Cream Ale i Ice Beer a także Golden/Canadian Style Ale. Dwa pierwsze wyewoluowały odpowiednio z Eisbock’a oraz z Kentucky Common. W Kanadzie rośnie też odmiana chmielu Monitoban, dzika, aczkolwiek używana między innymi do krzyżówek. Przykładem może być chmiel Brytyjski Bramling Cross, będący połączeniem, niewystępującego już Bramling Goldings oraz  właśnie zdziczałego kanadyjskiego Manitoban. Artezan wykorzystał ten chmiel w swoim Powrocie do Przeszłości, w ramach Ipa Tour.

Świat jest mały a Polacy są wszędzie

Gdy Ihor opowiadał mi o kanadyjskim piwie, okazało się, że tamtejszy kraft w dużej mierze przybliżył mu inny Polak, na dodatek osoba związana z tamtejszą sceną rzemieślniczą, na co dzień.

Maciej Anioł, bo o nim mowa był członkiem ekipy Black Oak Brewing z Toronto, który od 1999 warzy piwo rzemieślnicze. Ihor poznał tego przesympatycznego gościa, na festiwalu żeberek, który był jednocześnie festiwalem craft beer. Tak to już tam jest, że to idzie w parze. Zresztą w naszych realiach często dobre piwo łączy się z burgerami czy innym miejskim jedzeniem.

Za sprawą przypadkowego, acz szczęśliwego spotkania, mój kumpel został zaproszony na wycieczkę po browarze, czego efektem jest kilka piwek, jakie mi przywiózł.

NECK OF THE WOODS

Jako pierwsze przetestowałem Neck of the Woods czyli Vintage Ale.  Objętość alkoholu 8,5%, w składzie oprócz słodu jęczmiennego jest też „toasted wheat” oraz płatki owsiane.

 

User comments

 

Piana: Po nalaniu uzyskaliśmy średnią lekko beżową pianę o dużych pęcherzykach, która dosyć szybko opadała do znikomej obrączki.

Barwa: Piwo jest brązowe, ciemne zbliżone barwą do kawy rozpuszczalnej lekko opalizujące. Mętne.

Aromat: Od razu wiadomo, że to piwo raczej słodsze bo uderza zapach słodu, do tego lekkie nutki likierowe bądź winne (ogólnie alkohol ale przyjemny), po chwili czuć sporą dawkę gumy balowej a w tle znajdziemy sporo nutek opiekanych, tostowych.

Smak: przede wszystkim piwo jest pełne, dosyć wysoko nagazowane co sprawia, że musuje na języku, wyraźnie słodowe, trochę jak piwa klasztorne, ale bez nut drożdżowych, goryczka jest jednak wyraźna, krótka o profilu przyprawowo-palonym. Po ogrzaniu robi się lekko karmelowe i wychodzą nutki rodzynek i więcej paloności.

Piwo jest złożone i ciekawe, nieco nie ułożone ale faktycznie coś innego, jakby pomieszanie koźlaka z quadruplem. 

NUT BROWN ALE

Kolejnym piwem z Black Oak było Nut Brown Ale, czyli ciemny ale z nutami orzechów. Dowód na to, że puszki jednak mają rację bytu w crafcie, i można je ładnie zrobić. Piwo ma 5% alkoholu, oraz zapowiedzią nut czekoladowych i złożonego smaku.

12249813_1636535146596126_9014288516197498810_n

Piana: Po przelaniu do szkła, formuje się średnia ok. 2 cm warstwa, kremowej piany. Później redukuje sie ona do około 0,5 cm utrzymuje, praktycznie do końca degustacji.

Barwa: Brązowe, kolor wody z kałuży.

Aromat: W aromacie czuć przede wszystkim, nutki kawy zbożowej oraz melanoidynowe (skórka od chleba). Trochę miodu i suszonych owoców pojawia się w tle. Jest też karmel. W miarę ogrzewania się, pojawiają się nuty chmielu – ziemiste, ziołowe i trochę siarki.

Smak: Początkowo lekki diacetyl (posmaki maślane, śmietankowe) i kawa zbożowa. Piwo jest gładkie, lekko kwaskowe i palone. Smak jest mało intensywny. Wydaje się lekko wodniste a orzechowe nuty pojawiają się po przełknięciu, w tle nutki czekolady, ale raczej mlecznej. Piwo pijalne, ale mocno mleczno-kremowe w odbiorze, przez co dla niektórych może być, ciężkie w odbiorze.

SINK OR SWIM 

Ostatnim piwem z paczki od Ihora, było Sink or Swim, czyli Saison single hop Citra. Butelka była o,65 l więc rozpiliśmy ją wspólnie z ekipą Napiwek Pub. Zawartość alkoholu to tylko 4,5% a IBU to 15.

User comments
Saison z Black Oak Brewing. Chcę takich w Polsce!

 

Piana: Po rozlaniu do kieliszków, uzyskaliśmy pianę wielkości 1,5-2 cm, która dość szybko zniknęła, ale pozostawiła ładne zdobienie na szkle.

Barwa: Piwo jasne, klarowne, barwa jak przy jasnym lagerze – „złota”

Aromat: Czuć głównie cytrusy i w tle przyjemne nuty przypraowe, belgijskie. Zapach jest dosyć intensywny i przyjemny. Słodko-kwaśny.

Smak: Od pierwszego łyku, piwo od razu wydaje się lekkie, pijalne i orzeźwiające. Gdybym pił je latem, efekt byłby pewnie jeszcze lepszy. Są nuty chmielowe, cytrusowe, wytrawne. Jest też słodowość i nuty belgijskie, przyprawowe lekko pikantne.

Właśnie tak sobie wyobrażam piwo w stylu Saison, lekkie, pijalne i wytrawne, gorzko-kwaskowe z nutą pikanterii.

 

To tyle, jeśli chodzi o moje pierwsze i mam nadzieje nie ostatnie, spotkanie z kanadyjskim kraftem.

Być może, Ihor podtrzyma kontakt z Maciejem i uda się zorganizować, jakąś międzykontynentalną wymianę piwa.

A Wy mieliście przyjemność z piwem z Kanady? Co to było, jak smakowało?

 

 

Podobało się? Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *